O cyrku w Działoszynie według policji
14 marca, podczas trwania widowiska cyrkowego, nagle stalowa konstrukcja podtrzymująca namiot przechyliła się na bok i runęła na ziemię. Pod brezentową kopułą znajdowało się około 180 widzów, w większości dzieci. Sprawna ewakuacja prowadzona przez dorosłych pozwoliła uniknąć paniki i wszyscy o własnych siłach wyszli na zewnątrz. Jak wynika z dotychczasowych ustaleń, w wyniku zdarzenia 4 osoby trafiły do szpitala. Po przebadaniu, 3 zostały zwolnione do domów. Pozostawiona w szpitalu kobieta ma lekkie obrażenia głowy...
Chwile grozy przeżyli mieszkańcy Działoszyna, którzy 14 marca uczestniczyli w przedstawieniu cyrku. Przedstawienie rozpoczęło się o godzinie 16:00. Podczas, gdy na arenie trwał występ, około 16:30 stalowa konstrukcja podtrzymująca namiot przechyliła się na bok, a następnie przewróciła na ziemię. Pod namiotem znaleźli się widzowie, których większą część stanowiły dzieci i młodzież. Dorośli widzowie podnieśli leżący namiot, tworząc tunel, który pozwolił na sprawne wychodzenie na zewnątrz. Z miejsca zdarzenia do szpitala z lekkimi obrażeniami głowy odwieziona została jedna osoba, kolejne trzy dotarły indywidualnie. Były to dwie kobiety w wieku 34 i 28 lat oraz dwie 5 i 10 letnie dziewczynki. Po przebadaniu jedna kobieta została w szpitalu na obserwacji. Przybyli na miejsce policjanci zabezpieczyli dokumentację techniczną cyrku, a jego obsługa została poddana badaniu na zawartość alkoholu w organizmie, co potwierdziło, że wszyscy byli trzeźwi.
Działania prowadzone były z udziałem prokuratora oraz Inspektora Nadzoru Budowlanego. Policjanci przesłuchali świadków zdarzenia jak również osoby z personelu cyrku. W uzgodnieniu z Prokuratorem, właściciel cyrku został zatrzymany. Wstępnie przesłuchano go w charakterze świadka. Okoliczności i przyczyny zdarzenia bada specjalnie powołana komisja. Czynności prowadzą policjanci z Działoszyna.
źródło: KWP w Łodzi





























