miasto gmina działoszyngmina kiełczygłówgmina nowa brzeźnicagmina miasto pajęcznogmina rząśniagmina siemkowicegmina strzelce wielkiegmina sulmierzyce

Pamiętnik nastolatki - gimnazjum (odcinek 10)

pamiętnik nastolatki

Oczywiście, tak jak się spodziewałam, z samego rana Julka próbowała ze mnie wyciągnąć, co i jak ze mną i z Michałem. Kiedy już w końcu jej powiedziałam, zaczęła się burza. I oczywiście fakt, że jestem niemożliwa, nie chcąc go. Ja tylko odpowiadałam - to sobie go weź. I już. Wrr, dlaczego cały świat nie rozumie, że po prostu nie chcę mieć chłopaka, jeszcze nie czas na to...

Dzisiaj ubłagałam Kasię, żebym mogą wyjść z Agatą na zakupy. Ona, pomimo że jest około w mamy wieku, jest super. A na modzie zna się jak nikt. Oczywiście z nią buszowanie po sklepach wiązało się z maksymalnym czasem, który masz na to oraz z przymierzaniem tony ciuchów. I tak właśnie było. Około cztery godziny robiłyśmy napady, w cudzysłowie oczywiście, na sklepy. W end efekcie kupiłam sobie fajną tunikę, spodnie oraz buty. Uwielbiam buty, mam fioła na tym punkcie.

Dziwne było tylko to, jak Max do mnie zadzwonił z dość dziwną propozycją pójścia na koncert do filharmonii. O Boże, ja??? A po co, dlaczego??? Spanikowałam lekko. Natomiast po dłuższej rozmowie się zgodziłam. Co on znowu knuje? I najgorsze jest to, że to już jutro!!! Aaaa... co ja na siebie założę??? W sumie, to, co kupiłam dzisiaj, by się nadawało, ale do kina, nie do filharmonii. Zaraz... Zaraz... Hmmmmmm... Już wiem, założę tę sukienkę, co będę miała na balu charytatywnym u taty w teatrze. Będę zachwycona swoim wyglądem, a Max oszaleje. Jedyne, co mi się nie podoba, to to, że nie idziemy tam sami. Tylko z jego rodzicami. Dlatego też nie chce tam sam iść, bo by się zanudził na śmierć. Natomiast ja chętnie pójdę. Bardzo lubię takie wydarzenia.

A tu znowu telefon. Kurczę, znowu MAX, czyżby mu się odwidziało??? Odebrałam. - Słucham? Max stwierdził, że ma dla mnie niespodziankę i kazał czekać przy wejściu do mojego metra, bo chce mi coś pokazać w domu, a nie wie za bardzo gdzie mieszkam. Piękna wymówka, naprawdę gratulacje - pomyślałam, bo nie wie gdzie mieszkam. Ciekawe, czy wszyscy faceci są tacy, czy tylko on? To znaczy - dziwni. Ale dobrze, niech będzie, czekałam o umówionej godzinie - o 18. Śmiać mi się chciało na jego widok, kiedy się zjawił punktualnie w umówionym miejscu.

Chwilę później, kiedy już weszliśmy do mojego pokoju, zdjął swoją kurtkę i usiadł na moim łóżku, ubrany wystawnie w garnitur z krawatem, starając się od tego stroju odwrócić uwagę. W końcu, po owijaniu w bawełnę, zapytałam wprost. Co to jest? Dlaczego siedzisz tak wystawnie ubrany, jak manekin w sklepie? Trochę zaczerwieniony odpowiedział, że nie wie, czy dobrze wygląda i nie wie, czy się go jutro nie będę wstydzić. Poza tym przyszedł, żeby się pokazać, żeby szoku nie było i wymaga tego ode mnie też. Taa... Super. Jeszcze tego brakowało. Ale dobrze, przebrałam się i cała czerwona jak burak wyszłam mu się pokazać.

Oceniał jak nie wiem, i to chyba jakieś całe 15 minut. - Boże, co to za wyjście? - w końcu zapytałam. - Nigdy się tak nie zachowujesz absurdalnie. Max na to: - Po prostu trochę rodzicom naściemniałem, że jesteśmy parą. - Co? Słucham? Co im powiedziałeś?

No niestety, jak się spodziewałam, powiedział im, że ma dziewczynę i że ją zabierze do filharmonii, a że Julka się za żadne skarby nie zgodziła, no to wpadł na pomysł, żebym to była ja. Plan jego był taki, że ten jeden raz pójdziemy, będziemy za rączkę chodzić, obściskiwać się, itp. tak, żeby wyglądało realnie. Patrzył na mnie tak błagalnym wzrokiem, że masakra. - W sumie, ten jeden raz mogę się zgodzić - w końcu burknęłam. - Ale bez całusów, podkreślam. On się na to zgodził. Po w sumie prawie trzy godzinnej rozmowie w końcu wyszedł. Alicja próbowała przed spaniem ze mnie wydusić, o co chodzi. Ale ja już nie chciałam gadać. Za dużo wrażeń dzisiaj było. A jeszcze ciekawsze będzie jutro.