miasto gmina działoszyngmina kiełczygłówgmina nowa brzeźnicagmina miasto pajęcznogmina rząśniagmina siemkowicegmina strzelce wielkiegmina sulmierzyce

Pamiętnik nastolatki - gimnazjum (odcinek 9)

pamiętnik nastolatki

Jeszcze dzisiaj, przed szkołą, mama oznajmiła nam, że jedzie z tatą do Polski. W jakiej sprawie - nie chciała powiedzieć. Podobno mają wyjechać jutro. A my zostaniemy z naszą gosposią - Kasią. Przyjadą za trzy dni. Wszystko fajnie i pięknie, ale jedno mnie nurtuje, po co tak nagle do Polski, kiedy już niedługo będą pierwsze ferie i i tak tam pojedziemy??? A z naszą gosposią nie ma żartów. Jest nawet czasami ostrzejsza od mamy w wychowaniu. Więc łatwiej nie będzie. Jeszcze na domiar złego Michał postanowił się ze mną rozmówić... Kurczę, trochę się tej rozmowy boję szczerze mówiąc. Napisał mi sms-a, że to tak dalej być nie może i że musimy się spotkać i porozmawiać. Ja mu odpisałam, gdzie będę z psem po szkole, więc tam możemy się spotkać. W szkole nie mam na to absolutnie ochoty. Jeszcze dzisiaj próba generalna przed lekcją fletu z Maksem. Bo to, że ćwiczymy, to jedno, ale mimo wszystko pani nas strasznie kontroluje. No, w sumie musimy zaliczyć koncert, żeby między innymi dostać dobrą ocenę.

W czasie długiej przerwy obiadowej próbowałam zagadać do Michała, w sumie po to, by poprawić nasze stosunki. I udało mi się. Po stwierdzeniu, że nareszcie mam dla niego czas, siedzieliśmy całą przerwę, wyjaśniając sobie szczerze pewne rzeczy. Ja na przykład nie jestem gotowa na chłopaka, po prostu cenię swoją wolność i tyle. Michał też stwierdził, że za bardzo się rozpędziliśmy i że lepiej, abyśmy zostali przyjaciółmi. Po szkole umówiliśmy się na spacer i dalszą pogawędkę, ponieważ przerwa była wciąż za krótka, żeby pogadać tak, jak by się chciało.

Z Maksem próba była genialna. Oboje umiemy utwór, a jest w sumie do koncertu jeszcze długo. Uśmialiśmy się i bardzo miło z nim spędziłam czas. W sumie, z Maksa, to jest bardzo fajny facet. Lubię go i jego poczucie humoru. Natomiast to, że mnie non stop zaczepia, tego nienawidzę. Julka twierdzi, że jest takie przysłowie - kto się lubi, ten się czubi. Nie wiem, co ma na myśli i za bardzo w to nie wierzę, bo czasami się to w ogóle nie zgadza i go nienawidzę, natomiast siedzenie z nim i z Julką w jednej ławce - bezcenne.

Po szkole, mimo wszystko spotkałam Michała, czekającego w parku, gdzie ja miałam zamiar z Lassie się trochę pobawić i porzucać jej piłeczkę.
- Jako zwykli znajomi lepiej się dogadujemy - stwierdziłam w końcu, po długiej pogawędce.
- Też tak sądzę - odpowiedział - choć nadal mi się podobasz. Wiesz, Gosia, zakochałem się w tobie od momentu, kiedy w tym sklepie na ciebie wpadłem. Kiedy jeszcze doszły mnie słuchy, że też chodzisz do BACHA, to wiedziałem, że musimy się chociaż przyjaźnić.
W jego ustach te słowa brzmiały tak nierealnie, że po prostu wierzyć się nie chce. Pewnie jestem największą idiotką na całej kuli ziemskiej, bo odrzucam takiego faceta. Julka mnie zabije, jak jej to powiem. Tata mnie kiedyś nauczył jednej rzeczy, w sumie mama też (oboje mają takie zdanie) - nie rób nic wbrew sobie, rób to, co kochasz. I nigdy nic na siłę. I to się stało moim mottem.

Nagle - telefon! Kasia.
- Gdzie się podziewasz, już zaraz będzie podwieczorek!!!
O kurczę, już tak późno, a ja jeszcze muszę pianino zaliczyć do lekcji oraz lekcje. Aaaaaa... Szybko pożegnałam się z Michałem koło stacji Metra i popędziłyśmy z Lassie do domu. Jej się to podobało, bo podskakiwała radośnie, wcale nie zmęczona po aktywnej zabawie w parku.

W domu nie było czasu na myślenie, jedynie co wieczorkiem znalazłam nareszcie czas, żeby z moim braciszkiem trochę pobyć. Budowaliśmy budowle z klocków, kiedy w dużym pokoju leciał film, jakiś tam, a Kasia prasowała.