Od razu rano, punktualnie, zamiast siedzieć z Michałem, pobiegłam do pomieszczenia, gdzie mieliśmy nasze szafki, w których trzymaliśmy rzeczy. Z racji tego, że też posiadam taką szafkę, miałam pretekst, żeby tam iść. Wiem o tym, że Max zawsze o tej porze wyjmuje tam swoje książki i pakuje się na lekcje. I tak właśnie było. Zastałam go, stojącego przy swojej szafce, gotowego do szykowania się. Przywitałam się i chciałam zacząć od razu z grubej rury, o co mi chodzi. Wtedy, nagle wparowała Julka i wszystko mi popsuła, twierdząc, że...