miasto gmina działoszyngmina kiełczygłówgmina nowa brzeźnicagmina miasto pajęcznogmina rząśniagmina siemkowicegmina strzelce wielkiegmina sulmierzyce

Pamiętnik nastolatki - gimnazjum (odcinek 4)

pamiętnik nastolatki

Rano hektyka jak nie wiem. Zamiast wstać tak jak zaplanowałam - o godzinie 6 rano, to wstałam o 6:45. Do ósmej jest niby jeszcze trochę czasu, ale - Boże - ja nie zdążę. Przez ten cały brak czasu zapomniałam sobie zrobić makijaż. Nigdy się wcześniej nie malowałam, ale dzisiaj wyjątkowo mi tego brakowało. Moja mama nie mogła wyjść z podziwu, co ja u licha wyprawiam i po co?

- Przecież nigdy się nie malowałaś - wymamrotała, jak ja zaczęłam narzekać, że źle wyglądam i że właśnie tego mi brakuje. - A poza tym jeszcze masz czas na malowanie - to mówiąc, weszła do swojej cukierni, a ja pomaszerowałam z siostrą do szkoły, czyli do budynku obok...

Tam na mnie pod klasą czekał Michał. Moja siostra, Alicja inaczej, po prostu zaniemówiła na jego widok. No, był naprawdę ładny, więc co tu chcieć. Ale nic nie mówiąc poszła na drugie piętro, gdzie miała lekcje. Ja, na Michała widok bez wyjątku cała zrobiłam się czerwona - jak burak, a on mnie na powitanie uściskał. Boże, źle się dzieje.

Michał, jak się później w trakcie przerwy dowiedziałam, do naszej szkoły dopiero co się dostał. Był na wydziale gitary u naszej wicedyrektorki, pani Lew - bo tak miała na nazwisko. Michał chodzi do 10 klasy, a ja do 7. Niby mała różnica wieku, ale mnie to przeraża. Maxowi za to coraz mniej zaczęło się podobać to, że już z nim i z Julką nie siedzę podczas przerw, tylko z Michałem, choć nie dał po sobie tego poznać. Jednak już ja go tak dobrze znam, że wiem, kiedy co się dzieje. Julka by od razu, gdyby się jej zapytać, powiedziała, że Max się we mnie buja. Max zakochany we mnie? Nigdy w życiu! Już nie ma tej myśli, pfuj. Aczkolwiek ładny jest, tylko nie w moim typie. Nie wytrzymałabym z tymi jego docinkami na każdym kroku. Michał taki nie jest, jest miły, szarmancki i można z nim normalnie porozmawiać. Odprowadził mnie nawet do domu po szkole. Pod domem dał mi mojego pierwszego buziaka w policzek, jakiego dostałam od chłopaka. Musi mu na mnie zależeć. Po tym umówiliśmy się, że będziemy się codziennie przed szkołą spotykać, aby przed lekcjami mieć jeszcze trochę czasu.

Jak już weszłam do domu, tradycyjnie wzięłam Lassie na spacer. Dzisiaj wybrałam bardzo ambitną trasę spaceru. Zadzwoniłam do Julki, aby do mnie dołączyła. Zgodziła się. Spotkałyśmy się przy metrze koło ulicy Pokoju w Berlinie. Julka miała do tego miejsca jakieś 5 przystanków tramwajem. A ja - jakieś może 10 minut drogi. Lassie była zachwycona na widok Julki, skakała wokół niej i witała się z nią tak, że aż trochę na chodnik popuściła... O jak dobrze było znowu z Julką trochę poplotkować. Pytała się jak tam z Michałem, itp. Stwierdziła też, że muszę z Maksem pogadać, bo się strasznie dziwny zrobił. Wybrałyśmy trasę wśród rzeki, niedaleko mojego domu. Po dwóch godzinach rozstałyśmy się przy metrze koło mojej kamienicy. Łaziłybyśmy jeszcze trochę, ale mama po mnie zadzwoniła, gdzie ja jestem i że już czas do domu.

A w domu wszystko po staremu. Brat z siostrą na komputerze. Tak, brata też posiadam - mój braciszek, to Bartek. Ma 7 lat i chodzi do pierwszej klasy. Jest właściwie spokojnym, czasem na nerwy idącym, dzieckiem. A interesuje się - co ciekawe - wszystkim. Ja bym tak nie umiała. Ja tylko mam jedną pasję - konie. Ostatnio wzięło go na piłkę nożną. Chodzi niby tam na jakieś treningi.

Ćwiczenie na instrumentach dzisiaj totalnie poległo. No cóż, jest jeszcze weekend, postaram się go wykorzystać. Natomiast lekcje z pozostałych przedmiotów już odrobiłam. Zajęło mi to czas do godziny 20, ale warto było. Weekend jest mój! Ciekawe, czy tata coś wymyśli - może pojedziemy gdzieś na wycieczkę? Fajnie by było. Wieczorem, już w łóżku, pisałam smsy z Maxem, Michałem i Julką. A w radiu, które stoi koło mojego łóżka, leciała muzyka Chopina. Specjalnie dla Lassie, bo ona tak uwielbia słuchać. I tak zasnęłyśmy obie.