Pamiętnik nastolatki - gimnazjum (odcinek 5)
UFF... nareszcie pierwszy tydzień za sobą. Nawet nieźle było, chociaż jeszcze się nie napracowałam. Na pierwszej lekcji fletu poprzecznego dostałam dwa bardzo ciężkie utwory, które miałam grać na koniec roku w filharmonii, na koncercie, zamykającym rok. Boże, dopiero co przyszłam, a tu już! Z samego rana wzięłam się za ćwiczenie, bo potem wieczorem byłam umówiona z Michałem i Julką do kina na film. Oczywiście nie mogło zabraknąć przy moich nogach psa, który zawsze jak gram, słucha i odpoczywa. W sumie myślę, że w głębi gdzieś tam Lassie rozumie mnie bardziej, niż ktokolwiek inny...
Do obiadu byłam już z ćwiczeniem obrobiona, a zaczęłam od 9 rano. W domu dzisiaj, dla odmiany, gotował tata. Mama sprzątała - jak zresztą w każdą sobotę. A rodzeństwo moje zostało też zagonione do ćwiczenia i lekcji. Moja siostra gra na skrzypcach i jest dwa lata młodsza ode mnie. Braciszek miał zadane napisać dwie strony jakichś literek w zeszycie. Ja bym chyba szału dostała, gdyby mi przyszło tak odrabiać non stop to samo. No ale cóż, kiedyś też tak odrabiałam - tak twierdzi mama.
Tata przy stole zaczął planować wycieczkę. Zazwyczaj co niedzielę gdzieś wyjeżdżamy. Albo na spacer nad jezioro, albo do Polski na konie. Przy granicy niedaleko jest stajnia, gdzie mam okazję trenować, a reszta rodziny robi zakupy w tym czasie lub też jeździ. Lassie oczywiście jeździ z nami na wycieczki, nie zostaje sama w domu.
Z taty planowania, w końcu, po długich negocjacjach z mamą, wyszło tyle, że jedziemy do największego parku w Berlinie oraz do Aquaparku. Hurra! Bardzo lubię wodę, dlatego się ucieszyłam.
Po południu, punktualnie o 16-tej, czyli ponad godzinę przed seansem, zjawili się oboje - zarówno Michał, jak i Julka. Pomogli mi założyć płaszcz i wyszliśmy. Tata oczywiście dał mi bardzo dokładne instrukcje, co do tego, kiedy mam być z powrotem w domu. Czyli - zaraz po seansie. Stwierdził, że możemy tutaj trochę sobie potem jeszcze posiedzieć. Na Michała patrzył jakoś dziwnie, ale, ku mojemu zaskoczeniu, nie robił scen. Nie wie jeszcze, że to mój chłopak. Jeszcze trochę go potrzymam w niepewności, a potem kiedyś tam mu powiem.
Na seansie było super, ja siedziałam w środku, po bokach siedzieli: Michał po prawo, a Julka po lewo. Dostaliśmy bardzo dobre miejsca. A film był mieszanką komedii romantycznej i zwykłej komedii. Jeszcze nigdy się tak nie ubawiłam. Michał oczywiście objął mnie i przytuleni oglądaliśmy. Czułam się w jego ramionach tak inaczej. Zupełnie zapomniałam, że jest jeszcze z nami Julka. Zapomniała o nas chyba też, bo w ogóle się nie odzywała, tylko oglądała.
Po seansie jeszcze siedzieliśmy w jakiejś knajpce, gdzie piłam najlepsze cappuccino na świecie. Zadzwoniłam do taty i poinformowałam go oczywiście, że będę później, żeby się nie martwił. Kurczę, kocham tatę, ale czasami przesadza. Podałam mu dokładny adres, ale po tym się zorientował, że przesadza chyba i odpuścił. Prosił tylko, żebym miała telefon włączony. Około 20-tej odprowadziliśmy Julkę na przystanek kolei podziemnej, skąd odjechała do domu. Ja natomiast z Michałem zdecydowałam, że wrócimy do domu na piechotę. Nie mamy daleko, a za to możemy jeszcze trochę pogadać.
Rozmawiało się nam tak dobrze, że nawet nie zauważyłam, jak szybko znaleźliśmy się obok mojego domu. Michał miał ze mną tyle wspólnego, te same poglądy na pewne tematy. I był taki inny, niż pozostali chłopcy. Przy nim czułam się wartościowa. Ja, Gosia, przy nim nabrałam pewności siebie i postrzegałam siebie inaczej. Na przykład wytłumaczył mi, że to, że mam swoją pasję, to skarb, a nie wstyd. Ze mnie się zawsze reszta śmieje, jak mówię o koniach. A on - nie. Nie mogę tego pojąć i zaczynam wierzyć w prawdziwą miłość, a z resztą, moi rodzice są tego dowodem. O 21-szej rozstaliśmy się, ponieważ Michał musiał jutro rano wcześnie wstać. Nawet nie zdążyłam go zaprosić do domu. Ale może to i lepiej, bo tata już tak świrował, że miałam wykład okropny.
Zasnąć nie mogłam w ogóle. Myślałam o Michale i o moich konikach. Zaczynam tęsknić za nimi, a jednocześnie cieszę się z kolejnego dnia. I tak zasnęłam z tymi myślami.





























