Okiem mieszkańca "chińskiej dzielnicy" Pajęczna
Jedne z najstarszych bloków otaczają plac w centrum Pajęczna, na którym czas jakby się zatrzymał... 40 lat temu. Od frontu, czyli od ulicy Kościuszki, 22-lipca, Wiśniowej i Małej, wygląda to w miarę schludnie. Gorzej jest od podwórka. Przechodząc tamtędy można kilka razy się potknąć, a wieczorem - nawet przewrócić. Uliczki, schodki, kawałki chodnika, pamiętają jeszcze czasy PRL-u. Jedynie drzewa znacznie urosły i dają latem więcej upragnionego cienia. Mieszkańcy przywykli już do tego widoku, nauczyli się też poruszać po wyboistym terenie, nie łamać rąk zimą i nie niszczyć wózków na wiosennych spacerach. Nazywają to miejsce "chińską dzielnicą" i nie szczycą się tym wcale...
- Żadne interwencje jeszcze nie pomogły - mówi jedna z mieszkanek "chińskiej dzielnicy" - a mieszkam tu od ponad 30-u lat. Co wybory, to nowe obietnice, których jeszcze nikt nie dotrzymał. Miał być plac zabaw dla dzieci, miał być parking dla mieszkańców, miały być skwerki i chodniki. Straciliśmy już jakąkolwiek nadzieję. W innych miejscach miasta, na innych osiedlach, to się buduje, wydaje się ogromne pieniądze na taką np. targowicę, a o nas nikt nie dba. Nieraz, żeby zaparkować, muszę nawet 5 razy okrążyć, zanim miejsce się zwolni. Nie ma znaków, że parkowanie jest dla mieszkańców. Jedyne, co udało się nam wywalczyć, to zakazy ruchu, bo już kiedyś o mało by nie doszło do wypadku. I to wszystko. Nawet, jak było robione centralne ogrzewanie i rozkopali teren, to mieliśmy nadzieję, że może wreszcie będzie nowa nawierzchnia. Ale gdzie tam. Stare płyty wróciły na swoje miejsce.







ZDJĘCIA CHRONIONE SĄ PRAWEM AUTORSKIM
Publikacja poza witryną www.e-pajeczno.pl bez naszej pisemnej zgody jest zabroniona
Wypowiedz się
anonimowo na forum





























