miasto gmina działoszyngmina kiełczygłówgmina nowa brzeźnicagmina miasto pajęcznogmina rząśniagmina siemkowicegmina strzelce wielkiegmina sulmierzyce
forum pajęczno działoszyn powiat
Forum Ziemi Pajęczańskiej

Tematy zamieszczają Użytkownicy według zasad Regulaminu

Zasady naboru do pracy

Od kilku lat śledzę stronę internetową m.in. Urzędu Gminy Pajęczno, a zwłaszcza temat związany z "naborem kandydatów do pracy w urzędzie". Począwszy od I kadencji p. Tokarskiego - i o ile mnie pamięć nie myli - nie było żadnego ogłoszenia o przyjęciu do pracy w w/w urzędzie, a pomimo to ludzi w pokojach na dzień dzisiejszy namnożyło się praktycznie jeszcze raz tyle. W takim razie zastanawiam się po co ten załącznik tam w ogóle widnieje, skoro przyjęcia do pracy w tym urzędzie najwidoczniej polegają na innych zasadach niż jest to ogólnie przyjęte? A może te "odmienne" zasady przyjęć najlepiej wyjaśniłyby osoby, które otrzymały pracę w trakcie urzędowania obecnego p. Burmistrza? Skoro żadna z tych osób nie dostała się z zazwyczaj wymaganego konkursu, to w takim razie pokierują może tych poszukujących pracę i podpowiedzą jaką drogą najlepiej dojść do celu.

#1

Najlepsza droga to miec

Najlepsza droga to miec rodzine lub dobrych znajomych w/w urzedzie.


#2

Drogi naiwny mieszkańcu

Cytuję z tematu: `pokierują może tych poszukujących pracę i podpowiedzą jaką drogą najlepiej dojść do celu`. Drogi `naiwny`, świetnie że to poruszasz. Zajmijmy się więc analizą pokój po pokoju, kto jest kim i skąd przyszedł, a wszystko się ułoży jak z klocków. I nie próbuj pytać się kiedy będą najbliższe przyjęcia... haha zrób wtedy fotkę tym ich minom. Ogłoszenie w urzędzie... to zobaczysz - ale w temacie podatku, który musisz zapłacić albo zlicytowania kogoś! Nikt ci też nie udzieli informacji o tym jak się tam znalazł! A, raz zajęte stanowisko jest już `wieczne`. Delikwent z reguły nie pamięta kto go tam wstawił i po co. Za to jego `opiekun` - pamięta! Ale z tego trudniej jest wyciągnąć informacje. Rynek pracy w Pajęcznie? Coś takiego nie istnieje!


#3

Stażystów dużo jest

Stażystów dużo jest. Weź to pod uwagę Sherlocku w swoich dochodzeniu.


#4

"Stażystów dużo jest"...

"Stażystów dużo jest"...Tylko te staże jakoś wyjątkowo długo trwają w gminie, nawet co niektórym ciągnie się już parę lat:). Swego czasu sama ubiegałam się o staż w jakimkolwiek urzędzie i gdzie jak gdzie, ale staż akurat w gminie był po prostu nieosiągalny. Za każdym razem gdy pytałam, okazywało się, że nie ma tam zapotrzebowania na stażystów, a to PUP nie miał pieniędzy na staże, itd., itd....A najśmieszniejsze jest w tym wszystkim to, że w pewnym okresie czasu starałam się o staż (akurat w gminie) z pewną znajomą i oczywiście ona dostała się, gdyż jej tatuś jest osobą "szeroko znaną" w mieście!!! Ja natomiast tradycyjnie zostałam poinformowana, że gmina kolejny raz z rzędu nie ma zapotrzebowania na stażystów. Co za ironia losu??? W tym samym czasie dla mnie nie ma miejsca, a dla niej się znalazło.... Wychodzi na to, że dla wybranych PUP jest skłonny utworzyć nowe miejsce dla stażysty nawet wbrew zapotrzebowaniom urzędu:)))) Z tego co wiem na pewno ta osoba pracuje już na stałe od kilku lat. Zastanawia mnie tylko jedno, kiedy odbył się konkurs na to stanowisko pracy? A może to ten staż tak po prostu długo trwa???


#5

Nie napisałem, że to sami

Nie napisałem, że to sami stażyści, ale stanowią dużą część całości.

Co do znajomości i koneksji, to żyjemy w takich czasach, w których główną religią jest kapitalizm, a głównym zajęciem wyścig szczurów. Na sztucznych kierunkach, typu politologia, mnoży się liczbę magistrów, którzy tak naprawdę o niczym praktycznym pojęcia nie mają. A jak już mgr przed nazwiskiem mają, to uważają się za szychę najwyższego pułapu.

A konkurs może się odbył, tylko że nie był 'reklamowany', żeby ktoś przypadkowy nie okazał się atrakcyjniejszy od 'naszego człowieka'.


#6

Sztuczne kierunki

#5 "Na sztucznych kierunkach...,którzy tak naprawdę o niczym praktycznym pojęcia nie mają."
Jaki kierunek ktoś skończył, to w praktyce nie ma nic do rzeczy. Wszystkiego człowiek uczy się dopiero w danym miejscu pracy. Żadne studia (niezależnie od tego, czy to będzie "sztuczna" politologia, czy administracja, itd.) nie nauczą przyszłego pracownika biurowego jak pracować w konkretnym programie i na konkretnym stanowisku. Do typowych oprogramowań danego urzędu, jak np. KRUS, ZUS, czy Urząd Skarbowy uczelnie nie mają po prostu dostępu, a co za tym idzie nie są w stanie pokazać i wytłumaczyć na czym polega praca na konkretnym stanowisku. Jedynie czego można się nauczyć to teorii, która też jest czasami bardzo pomocna, zwłaszcza jak ktoś ją posiada i jeszcze potrafi ją umiejętnie wykorzystać. Natomiast inteligencja, uprzejmość, podejście do pracy i ludzi, to indywidualne i niezbędne cechy, które ktoś posiada albo nie posiada.
Jak mawia mój sąsiad: "nawet robić łopatą też się musisz nauczyć".


#7

Studia studiami, a rzeczywistość...

#6 Właśnie o to chodzi. Ludzie po studiach spodziewają się kto wie czego. Myślą, że świat stoi dla nich otworem i wszyscy zaraz ich chcą. A potem się rozczarowują. Wiadomo, że w każdej pracy, nie tylko urzędowej, są specyficzne warunki i najczęściej trzeba się wszystkiego uczyć od zera. Niestety studia studiami, a tu mamy rzeczywistość. Studia uczą myśleć, szukać, dają ogólną wiedzę w temacie. W konkretnej pracy trzeba się jednak konkretnie wdrożyć i konkretnie w niej działać. Tu studia zwykle są pomocne, ale nie zawsze. Determinacja, inteligencja, wychowanie danego młodego człowieka staje się mieć kluczowe znaczenie.


#8

Studia

Studia, studia, moc teorii , zero praktyki. Idą do pracy po znajomościach i klepią buble biurokratyczne....i wszystko jest ok


#9

mgr:)

jak to powiedział mój znajomy na studiach W POLSCE NAJGORSZĄ KARĄ JEST BRAK ZNAJOMOŚCI I PLECÓW! Tyle na temat pracy. Pozdrawiam panie z PUP:)


#10

#9 Najgorszą karą nie jest

#9 Najgorszą karą nie jest jeszcze tak brak znajomości i pleców. Najgorszą karą jest zemsta, mściwość, czy pokazanie swojej wyższości przez naszych chociażby włodarzy. Zwłaszcza jak człowiek starający się o pracę dopomina się swoich praw, czy równego traktowania! A już nie daj Boże żebyś wytykał ich błędy i machloje. Wtedy to już każdy może zapomnieć o jakiejkolwiek szansie znalezienia pracy, czy utrzymania dotychczasowej. Znam to z własnego doświadczenia. W myśl powiedzenia: "co wolno wojewodzie, to nie tobie smrodzie". Masz władzę - masz wszystko! Niczym jak za czasów Stalina.


#11

Kara

Kara,kara czasy Stalina!!?


#12

Recepta

Zapisać się do rządzącej partii. W czym problem? Władza się zmienia to się przynależność zmienia. Proste. Nic nowego nie wymyśliłem. Obserwować i kopiować. Oni potrzebują ludzi zaufanych a nie buntowników.
Bayo.


#13

Zapisać się?

Znów do partii...


#14

Znajomości, znajomości

Temat stary jednak jak bardzo aktualny... jeśli masz znajomości to pracę w urzędzie znajdziesz, wiem że niedługo pewna dziewczyna będzie odbywała staż w sekretariacie pewnej instytucji pajęczańskiej bo ma znajomości a zwykła osoba, której ani mamusia ani tatuś nie są ważnymi mieszkańcami powiatu, dostanie odpowiedź: w tym momencie nie poszukujemy stażystów. Pup tak samo ma jakieś dziwne układy, bo jakoś dla niektórych znajdzie się staż (tak jak pisano w komentarzu powyżej) a inni w tym samym czasie dostaną decyzję odmowną, gdyż pup nie ma pieniędzy, nie ma zapotrzebowania itd. Jedna z pracownic w Pup dostała pracę po znajomości (zapewne jest ich o wiele więcej). Tylko się pytam kiedy był nabór? bo wiem że po zakończeniu stażu załatwiono jej TAM pracę i nawet jeśli już pokusiliby się o zorganizowanie konkursu to niestety i tak z góry wiadomo kto ma dane miejsce zając. Ktoś powinien coś z tym zrobić. W sumie ja się tu irytuje , pisze i pisze a i tak takie dziwne machlojki zawsze będą obecne... Nie masz "pleców"- nie masz pracy i to nawet już nie tylko w urzędzie, ale i w innych dziedzinach również.