Kolejna dotacja do zwrotu - tym razem ponad 2,5 mln zł
- Łódzkie |
- Zespół Szkół |
- Starostwo |
- Sesja |
- Radni |
- Projekty unijne |
- Powiat pajęczański |
- Dotacje
Starostwo Powiatowe w Pajęcznie otrzymało awizo zaleceń pokontrolnych, gdzie Powiat ma zwrócić 2,5 miliona złotych środków z Regionalnego Programu Operacyjnego Województwa Łódzkiego, przyznanych wcześniej na termomodernizację obiektów oświatowych.
Inwestycja ta została wykonana, lecz kontrole wykazały szereg nieprawidłowości i obecny Zarząd został powiadomiony, że jest do zwrotu ponad 2,5 miliona plus odsetki, liczone od dnia 02.09.2010 do momentu spłaty, co daje razem ponad 3 miliony złotych. Pod znakiem zapytania stanęły więc zadania bieżące, na które Powiat miał już uchwalone środki i jest wielce prawdopodobne, że będzie musiał się z nich wycofywać, aby nie wpaść w odsetki karne.
Kontrola została przeprowadzona w dniach 12-25 czerwca 2012 przez Urząd Marszałkowski, czyli instytucję, która przyznała dotację. Kontrola ta była wynikiem wcześniejszej kontroli, prowadzonej przez Centralne Biuro Antykorupcyjne i zakończonej stosownym protokołem. Wicestarosta Jacek Lewera przedstawił na sesji Rady Powiatu, 12 lipca 2012, najważniejsze wnioski z zaleceń pokontrolnych... Dotyczyły one głównie następujących nieprawidłowości:
- Naruszenie artykułu 144 z ustawy - Prawo zamówień publicznych. Chodzi o konstrukcję dachu na Zespole Szkół w Pajęcznie, który miał być według projektu dwuspadowy, lecz w trakcie realizacji została zmieniona koncepcja i wykonano dach w postaci stropodachu, na którym są zamontowane solary. Jest to tańsze rozwiązanie, które jednak w konsekwencji doprowadziło do istotnej zmiany postanowień zawartej umowy i spowodowało zmniejszenie jej zakresu. Nie wykazano przy tym w dokumentach, że jakiekolwiek zmniejszenie kosztów nastąpiło.
- Nieterminowe wykonanie. Aneksowano umowy bez zgody tego, który finansuje tę inwestycję, a więc bez zgody Marszałka Urzędu Marszałkowskiego. Poza tym podpisano aneks z datą wcześniejszą, niż firma wystąpiła o zmianę terminu realizacji. W związku z powyższym Urząd uznał, że powinny być nałożone kary umowne. Kary te częściowo zostały naliczone, ale nie wyegzekwowane.
- Wymiana mniejszej, niż ustalono w projekcie, liczby okien. Powinno być wymienione 267 okien, natomiast dopatrzono się wymiany jedynie 192 okien - 75 nie wymieniono. Fakt ten powinien spowodować zmniejszenie wydatków na inwestycję, zmniejszenie wynagrodzenia za całość - czego nie dokonano.
- Zastosowanie tańszego tynku. Pokrycie ścian przewidziano tynkiem silikatowym, a wykonawca zastosował tańszy tynk - akrylowy. Zmiana ta powinna spowodować zmniejszenie kosztów po stronie wykonawcy, nie dokonano jednak w związku z tym żadnej kalkulacji kosztów oraz nie uzyskano zgody inwestora na tę zmianę.
- Podwójne zrefundowanie niektórych wydatków. Realizowano częściowe wypłaty za częściowe roboty. Później się okazało, że te same roboty były ujęte w ponownie ustalonym rozliczeniu za konkretne prace i nie były zminusowane. Płacono więc podwójnie za niektóre prace. Podwójny VAT był w niektórych fakturach naliczany tak, że skalkulowano zadanie kwotą netto, potem do tego naliczano VAT, a później ktoś jeszcze raz ten VAT doliczył i wystawił fakturę.
ILE NAPRAWDĘ JEST DO ZWROTU?
- przebudowa dachu - 532.469 zł
- niewyegzekwowane kary umowne z tytułu przekroczenia o 257 dni terminu realizacji zamówienia - 1.610.823 zł
- niewykonanie 75 sztuk okien - 99.317 zł
- zaprawa tynkarska - 38.052 zł
- niewyegzekwowane kary umowne z tytułu przekroczenia o 24 dni terminu realizacji części zamówienia - 150.426 zł
- podwójnie zrefundowane wydatki, kwota niekwalifikowana z faktury VAT - 192.585 zł
- podwójnie zrefundowany podatek VAT, kwota niekwalifikowana z faktury - 6.352 zł
- niezrealizowane prace dociepleniowe i kolorystyczne - 69.031 zł
- do tego odsetki od daty przekazania dofinansowania, czyli od dnia 02.09.2010
- Może przypomnę, że to jest kwota 2.506.471 zł - zaznaczył Wicestarosta Jacek Lewera. - Przypomnę również, że już w związku z tą inwestycją termomodernizacji obiektów oświatowych zwróciliśmy do Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska też kwotę około 2-ch i pół miliona złotych. Jeśli dojdzie jeszcze jedna kwota, dotycząca ewentualnie sali gimnastycznej, a też z protokołu wynika, że tam były nieprawidłowości, łatwo sobie policzymy te 6 milionów złotych. Minęły już 2 lata, a ciągle tkwimy w dokumentach, jak i w przeszłości. Niestety, nie będziemy mogli pewnie niektórych rzeczy zrealizować, albo nic nie będziemy mogli zrobić, jeszcze trzeba będzie się zastanowić skąd te pieniądze weźmiemy na ten zwrot.
Radny Paweł Sikora zwrócił uwagę, że ma pewne doświadczenia w związku z budowami i że te pieniądze można jeszcze odzyskać, gdyż zawsze są zabezpieczenia przy umowach, gwarancje oraz osoby odpowiedzialne za inwestycje, kierownik budowy, inspektor nadzoru. Zarząd Powiatu za to odpowiada i powinien niezwłocznie podjąć stosowne działania dla odzyskania pieniędzy. - Nie ma dzisiaj tych osób, które jakby tutaj są odpowiedzialne, poprzedniego Starosty i Wicestarosty - zauważył radny Sikora. - No, trochę trzeba im dać szansę, żeby się wytłumaczyli. Bardzo bym chciał również usłyszeć głos pani Skarbnik, bo pani przecież pod względem rachunkowym to wszystko podbiła.
- Zebrane są wszystkie protokoły, podpisali się pracownicy merytorycznie odpowiedzialni, inspektorzy nadzoru, potwierdzono to zgodnie z umową, więc tutaj nie było podstawy, żeby nie płacić za robotę - odpowiedziała od razu pani Skarbnik.
BAŁAGANIARSTWO I 500 DZIUR W DACHU
Wicestarosta Jacek Lewera ponownie zabrał głos i zaznaczył, co w tym wszystkim jest najważniejsze: - Istotą sprawy jest zmiana w trakcie realizacji zakresu zadania. Gdyby różni oferenci wiedzieli wcześniej, że zmieniamy konstrukcję dachu, że będą tak istotne zmiany - mogły być inne oferty. Należało unieważnić przetarg i nie robić bałaganu. To jest zwykłe bałaganiarstwo ze strony decydentów i trzeba to wyraźnie powiedzieć. Jeśli się na coś decydujemy, to trzeba robić z głową, pomysłem i żeby to przynosiło skutek, bo do dachu, proszę państwa, wrócimy za dwa lata. 500 dziur tam jest nawierconych, które za chwilę będą przeciekać, bo jest niechlujnie to wykonane i bez pomysłu.
Według Przewodniczącego Rady, Henryka Mszycy, ta inwestycja została od poczatku do końca źle przygotowana i po pierwsze - złamano ustawę o zamówieniach publicznych, po drugie - wykonanie było niezgodne ze sztuką budowlaną, po trzecie - brakowało nadzoru (kierownik budowy i inspektor nadzoru powinni stracić uprawnienia). Podkreślił on, że nie było żadnej koordynacji ze strony pracowników Starostwa z dyrekcją, bo jeśli już był planowany remont szkoły, to powinno być uzgodnione z dyrektorem, co jest w tej imwestycji najważniejsze - jakie ma szkoła największe potrzeby. W podsumowaniu swojej wypowiedzi zarzucił władzom poprzedniej kadencji niedbałość o finanse Powiatu.
WYTYKANIE, CZY POJEDNANIE?
Radny Józef Wesołowski zauważył, że w sumie Powiat musi zwrócić kwotę (dotację z odsetkami), przewyższającą wartość inwestycji i to teraz wygląda tak, jakby w ogóle nic nie było zrobione. Żaden prywatny przedsiębiorca nie mógłby sobie pozwolić na zwrot za daną inwestycję więcej, niż ona kosztowała. Konsekwencje są takie, że obecny Zarząd i Rada, które nic z tym nie miały wspólnego, mają teraz znaleźć pieniądze. Wyraził swoją obawę, że w tej sytuacji ocena pracy rządzących za rok 2012 będzie negatywna.
- Ciągłość władzy, ciągłość władzy, kolego - rzucił krótko radny Janusz Mordalski.
- Musimy się spotkać, zacząc działać i żeby sobie nie przeszkadzać, a wyjść z jakimiś konkretami - zakończył swój wywód radny Wesołowski.
- Mnie się przypomina na początku Zamek - zabrał głos radny Paweł Sikora - też mieliśmy problem z dachem i dotacjami w tamtej kadencji - po Starostach, ale było cicho, nie było to nagłaśniane. Też był wielki problem i ogromne zagrożenie, głośno było mówione w kuluarach, ale udało się wszystko uratować i o temacie zapomnieliśmy. Jest to tak zwane dziedziczenie, kontynuacja władzy i naszą rolą jest się spotkać, popracować nad tematem, uspokoić emocje. Próbujmy zminimalizować straty. Konsekwencje dla Powiatu będą ogromne, bo jeśli uprawomocnią się wyroki, to my jako Powiat nie będziemy mogli się ubiegać o środki, bo jak została złamana ustawa o zamówieniach publicznych, to prezes Urzędu może wydać odpowiedni certyfikat i to jest najgorsze. Namawiam tu kolegów z koalicji rządzącej, by zastanowić się, jak zminimalizować te straty.
Na zakończenie, radny Mszyca przypomniał, że kontrola CBA rozpoczęła się jeszcze przed wyborami. CBA przekazało sprawę prokuraturze, a ta zaleciła dodatkowe kontrole i to się ciągnie już od 2010 roku. Starostowie są umówieni pod koniec lipca w Urzędzie Marszałkowskim na "mniej bolesny" sposób spłaty i nie siedzą z założonymi rękami, bo jest to strata dla każdego i Zarządowi Powiatu zależy, by tych pieniędzy oddawać jak najmniej.





























