Złapał cię fotoradar?
"Strzelaj z ukrycia i wyrwij mu kasę"... no bo jaki jest inny cel umieszczania fotoradaru za drzewem? W "normalnym świecie" używane są fotoradary, ale przed każdym z nich stoi duży znak ostrzegawczy z ograniczeniem prędkości, jaka na danym odcinku występuje, a dodatkowo każdy fotoradar ma jaskrawy kolor - żeby go łatwo było dostrzec...
Po prostu, w naturalny sposób ostrzega się kierowcę, by jechał wolniej, ostrożniej, a nie - czyha w krzakach, aby go później... "obłupić"? Być może są inne pobudki takiego postępowania, do tej pory nieznane, ale faktem jest obecność tegoż urządzenia to tu, to tam, na "wjeździe" (kiedy dopiero co zwalniamy) lub "wyjeździe" (kiedy właśnie się rozpędzamy) wielu miejscowości naszego powiatu. Niesmacznym więc staje się powiedzenie, przykładowo: "Pajęczno wita" czy "Działoszyn żegna", kiedy Gość już za sam wjazd lub wyjazd zapłaci 100-200 zł, o czym dowie się dopiero po pewnym czasie (pomijamy oczywiście tzw. "piratów drogowych", którym się to należy).
Jaki jest więc prawdziwy cel takiej partyzantki i ustawiania w "krzakach" przenośnych sprzętów rejestrujących? Gdyby postawić fotoradary stacjonarne (nawet atrapy), to "swoi" by o nich wiedzieli i jeździli wolno (patrz: Bełchatów lub Częstochowa), a kasa napływałaby z zewnątrz - od przyjezdnych (co nie wiedzą), a tak - powiat chce chyba "zarobić" sam na sobie. Gdzie tu poza tym miejsce na bezpieczeństwo, czyżby również było w tym całym procederze ukryte?
Domyślne założenie, że większość kierowców, to ludzie opanowani i nie wystraszy ich zauważone w ostatnim momencie "oko" kamery lub błysk - jest już wielce ryzykowne. A co do tych, którzy nie zauważą fotoradaru... pojadą tak samo (nie)bezpiecznie, jak jechali.
Jeżeli trafiła Ci się przygoda z tym niewątpliwie bezdusznym "strażnikiem prawa", to nie zwlekaj i podziel się swoim tematem.





























